Ale niestety ostatnio w naszym malinowym świecie więcej smaku kwaśnego.. Przepełnionego kłótniami, moim żalem co raz większym i co raz większą chęcią przeprowadzki.. Naprawdę już nie mogę się doczekać.
Bo to ja jestem mamą.. Ja wstaję w nocy do płaczącej córeczki.. Ja ją lulam w ramionach, nie raz, nie dwa po kilka godzin zanim zaśnie.. Ja wiem z czego ona się najbardziej cieszy a czego nie lubi.. !!!
I czy naprawdę muszę to udowadniać? Nie jestem wyrodną matką, nie zostawiam dziecka gdy płacze, gdy mnie potrzebuje.. Dbam o jej zdrowie i zapewniam zdrowe posiłki.. Przeżywam wraz z nią małe sukcesy, nowe umiejętności.. Tulę, gdy coś nie wyjdzie, gdy się przewróci.. Jestem po prostu.
Chciałabym mieć ten komfort psychiczny- nie musieć iść do pracy, nawet na te 5 godzin dziennie. Móc z nią być, nie zostawiać jej pod zaufaną, najlepszą opieką... Chciałabym być.
