Jak tata przywlókł do domu bakteriozę wstrętną, tak Kika musiała być pierwszą, która nią oberwała..
Czyli prostym językiem mówiąc- załapała przeziębienie całą sobą, tj. nosem i gardłem.
Zaczynało się tak niewinnie więc leczyłam jak i za pierwszym razem gdy ją katar dopadł:
- nacierałam Pulmexem Baby na noc,
- pod kinolek wcierałam maść majerankową, o której więcej możecie przeczytać tutaj:
maść majerankowa
- a do niego roztwór fizjologiczny soli morskiej- Sterimar
- odciągałam katar aspiratorkiem ( tutaj największe chwile sprzeciwu ze strony samej leczonej )
No i robiłam wszystko żeby w pokoju zawsze było świeże powietrze, odpowiednia temperatura..